sesja “świecidełka” – zdjęcia gotowe!

By Marcin Bieniek | May, 2, 2012 | 0 comments

img_4878
Trochę to potrwało, ale udało się w końcu zrealizować ten pomysł.
Po dłuższych poszukiwaniach udało się nam znaleźć odpowiednią modelkę. Karolinie pomysł się spodobał i twierdziła, że jest wystarczająco cierpliwa, żeby sprostać procesowi naklejania kamyczków. Nie pozostało nam nic innego jak tylko uwieżyć Karolinie na słowo i rozpocząć przygotowania 😉 Po kilku telefonach wiedziałem już jakiego rodzaju kosmetyki będą nam potrzebne do naklejenia kamyczków tak, aby się dobrze trzymały a po sesji żeby mozna było je bezpiecznie (dla modelki) ściągnąć.

Kupiliśmy je i niedługo potem przetestowaliśmy na dzielnym szwagrze Wioletty. Kleje do ciała, podkłady, zmywacze itp zadziałały tak jak powinny – dało się kamyczki nakleić a następnie bez większego bólu odkleić
No tak, tylko jak przykleić około 4000 kamyczków średnicy około 5-6mm ? pojedynczo ? nie, to trwałoby wieki… wymyśliliśmy, że ułożymy wzór wcześniej na folii transferowej a następnie spróbujemy to jakoś przenieść na ciało modelki.

img_4885 img_4908

Nadszedł dzień sesji.
Rozpoczęliśmy około 10:00 rano. W czasie jak Wioletta malowała modelkę ja przygotowywałem studio do sesji. Po około godzinie nadszedł czas na naklejanie kamyczków. Okazało się, że pomysł z folią transferową był fajny, ale i tak pomimo jej zastosowania naklejanie kamyczków szło raczej powoli. Część z nich nie chciało się przenieść na skórę, trzeba było im “pomagać”… inne nie chciały współpracować i gdzieś uciakały. Po 3 godzinach wyglądało to już bardzo optymistycznie a po 5 modelka była gotowa do sesji.
Zdjęcia zacząłem robić około 16:30 a około godz. 20:30 było już po wszystkim :)
img_4914
Pozostało tylko odkleić kamyczki – a właściwie zmyć je z modelki specjalnym zmywaczem i około 21:00 zakończyliśmy sesję.
Bardzo dziękuję zarówno Karolinie jak i Wioletce za tą sesję :) Już planujemy kolejną – niedługo uchylę rąbka tajemnicy 😉

Dodaj komentarz

Post Comment

Π